
Kręcony licznik i co jeszcze? 4 oszustwa przy zakupie auta – dziś wyłapiesz je w 5 minut
Newsletter
Bądź na bieżąco z motoryzacją
Artykuły pisane przez ekspertów
Nowe samochody i promocje
Nowości na naszej platformie
Rynek aut używanych zawsze rządził się własnymi prawami. Część sprzedawców liczyła na to, że kupujący nie będzie wiedział, gdzie szukać. W 2026 roku ta kalkulacja coraz częściej się nie sprawdza – cyfrowe bazy danych, rozbudowany CEPiK i raporty historii pojazdu skutecznie zawężają pole manewru nieuczciwym ogłoszeniodawcom.
Cztery pułapki, które wciąż działają na nieświadomych kupujących
Schematy oszustw na rynku wtórnym są znane od lat. Mimo to wciąż znajdują ofiary – zwłaszcza wśród osób kupujących auto po raz pierwszy lub działających pod presją czasu.
1. Kręcony licznik – klasyk, który nie zniknął
Cofanie licznika to najstarszy numer w tej branży i wciąż jeden z najczęstszych. Mechaniczne manipulowanie wskazaniami odeszło w przeszłość, jednak przy autach z elektronicznymi licznikami procedura jest bardziej złożona – i zostawia ślady.
Każde badanie techniczne w Polsce jest od lat rejestrowane w systemie CEPiK wraz z aktualnym przebiegiem pojazdu. Wystarczy porównać kolejne wpisy diagnostyczne, żeby zobaczyć, czy przebieg nagle skoczył do tyłu między przeglądami. Analogiczne dane zawierają płatne raporty historii pojazdu (np. AutoDNA) – agregują wyniki przeglądów z wielu krajów UE jednocześnie, co jest kluczowe przy autach z importu.
2. Zatajona przeszłość flotowa lub taksówkowa
„Pierwszy właściciel, auto prywatne" – to zdanie w ogłoszeniu powinno uruchomić czujność. Auta flotowe i taksówki potrafią przejechać 60–80 tys. km rocznie, co po kilku latach eksploatacji daje wynik, który sprzedawca woli ukryć pod świeżo wyzerowanym licznikiem lub sprytnie sformułowanym opisem.
CEPiK przechowuje dane o poprzednich właścicielach pojazdu, w tym o rejestracjach na firmy. Historia ubezpieczeniowa pojazdu ujawnia z kolei, czy auto było użytkowane jako taxi lub w celach komercyjnych. Problem pojawia się przy autach sprowadzonych z Niemiec, Francji czy Belgii – tam ślady po użytkowaniu flotowym mogą być mniej czytelne w krajowych bazach.
3. Ukryta szkoda całkowita i auta po zalaniu
To jeden z najbardziej kosztownych scenariuszy dla kupującego. Auto po poważnej kolizji lub zalaniu może wyglądać perfekcyjnie po naprawie blacharsko-lakierniczej, ale jego wartość rynkowa spada drastycznie, a ukryte uszkodzenia struktury nośnej lub instalacji elektrycznej dają znać o sobie po miesiącach.
Kluczem do weryfikacji są bazy danych towarzystw ubezpieczeniowych – część z nich udostępnia informacje o szkodach całkowitych w ramach płatnych raportów VIN. Auta z tzw. „tytułem salvage" ze Stanów Zjednoczonych lub „total loss" z rynków zachodnioeuropejskich są wykrywalne, ale wymaga to sprawdzenia w kilku bazach jednocześnie. Dodatkowa wizyta na stacji diagnostycznej z podnośnikiem i oględziny progów, podłużnic oraz słupków A i B to minimum przy każdym aucie z importu.
4. Fikcyjna historia serwisowa
Podrobiona książka serwisowa z odbitymi pieczątkami fikcyjnych warsztatów to proceder, który przez lata działał bezkarnie. Dziś elektroniczne rejestry serwisowe autoryzowanych stacji dealerskich (ASO) są dostępne w systemach marek i możliwe do weryfikacji przy pomocy numeru VIN bezpośrednio u dealera lub przez dedykowane serwisy online.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja przy autach serwisowanych poza siecią ASO – tu weryfikacja faktycznych przeglądów jest trudniejsza. Warto porównać daty wpisów w fizycznej książce serwisowej z datami badań technicznych w CEPiK-u. Rozbieżności lub luki czasowe mogą wskazywać na brak regularnych przeglądów albo – w gorszym przypadku – na fabrykację dokumentacji.
Weryfikacja kosztuje – czas i pieniądze
Pełne sprawdzenie jednego ogłoszenia to dziś realne wydatki. Raport historii pojazdu z zagranicznej bazy danych – od 30 do 100 zł. Wizyta na stacji diagnostycznej z oceną techniczną – kolejne 100–200 zł. Do tego czas na analizę CEPiK-u, kontakt z ubezpieczycielem i ewentualna weryfikacja w ASO. Przy przeglądaniu kilkunastu ogłoszeń koszty rosną szybko, a i tak nie ma gwarancji, że żadne z oszustw nie umknęło uwadze.
Nie trać czasu na weryfikowanie dziesiątek ogłoszeń i wydawanie pieniędzy na kolejne raporty VIN. Wybierając samochód używany na Automarket.pl, zyskujesz pewność – każdy pojazd został rygorystycznie sprawdzony przez ekspertów, ma udokumentowaną historię i potwierdzony stan techniczny. Cały ciężar weryfikacji jest już za Tobą.
OFERTA AUTOMARKETU
Samochody w atrakcyjnym finansowaniu
Nowe i używane auta w leasingu, wynajmie długoterminowym lub zakupie za gotówkę dla firm i osób prywatnych
Tagi:
Wpis powstał:
19 maja 2026